Rozpoczęcie nauki w obcym mieście stawia przed studentem wyzwania, z którymi do tej pory nie musiał sobie radzić. Jednym z nich jest kwestia posiłków. Oczywiście zawsze można zaopatrzyć się w słoiki z domowym jedzeniem, przygotowanym przez troskliwą mamę. Ale co zrobić, kiedy zapasy z domu się kończą, a my nie mamy możliwości ich uzupełnienia? Z własnego doświadczenia oraz z miejskich legend wiemy, że studenci w tej kwestii (i nie tylko w tej) wykazują się zaskakującą pomysłowością. Rzecz jasna główną formą odżywiania się studentów pierwszego roku jest stołowanie się na mieście", głównie w fast foodach. Szybko jednak przekonują się, że frytki z McDonald’s poważnie odchudzają studenckie portfele. Wtedy zmuszeni są do rozwijania swojej inwencji, co skutkuje tworzeniem zupki z paluszków zalewanych wrzątkiem (naprawdę, widzieliśmy kiedyś taki „posiłek”). Na szczęście są sposoby na zjedzenie pożywnego posiłku bez szczególnej szkody dla portfela i zdrowia. Nie polecamy Wam popularnego ostatnio freeganizmu ‒ no chyba, że już będzie naprawdę źle, ale następujące metody mogą być skuteczne:

 

1. Bary mleczne

Restauracje tego typu wcale nie serwują wyłącznie potraw na bazie przetworów mlecznych, ale po prostu dania oparte na kuchni domowej. Oprócz różnego typu pierogów czy naleśników, można zamówić zupy, a nawet kotlet mielony z różnymi surówkami i ziemniakami. Koszt obiadu w barze mlecznym to wydatek około 10 zł, a na pewno będzie bardziej sycący niż hamburger. Wprawdzie barów mlecznych jest coraz mniej, ale w Krakowie wciąż działa ich całkiem sporo, głównie za sprawą stołujących się w nich studentów.

 

2. Jedzenie na wagę

W niektórych restauracjach tego typu zjemy pożywny posiłek za niewielką cenę, około 3 zł za 100 g. Należy jednak pamiętać, że płacimy tę samą cenę niezależnie od produktu, co oznacza, że 100 g sałatki będzie nas kosztować tyle samo, co 100 g mięsa.

 

3. Odwiedzanie targów i bazarów


Pod koniec dnia właściciele stoisk często sprzedają za pół ceny to, co nie sprzedało się w ciągu dnia, lub nawet oddają za darmo. Z tak pozyskanych składników można później samodzielnie przygotować obiad.

 

4. Kupony promocyjne

Obecnie funkcjonuje wiele form promocji, niektóre są szczególnie ciekawe z punktu widzenia studenta. Mowa o kuponach promocyjnych, zarówno tych na zakupy, rozrywki oraz jedzenie. Czasem wystarczy się przespacerować w okolicy Rynku oraz Dworca Głównego, aby wrócić z naręczem różnego typu kuponów, mniej lub bardziej przydatnych. Ale nikt nie powiedział, że w poszukiwaniu kuponów musicie wychodzić z domu. W Internecie działa całkiem sporo różnych stron, na których znajduje się całkiem satysfakcjonujący wybór kuponów uprawniających do zniżek. Kupony wystarczy pobrać na telefon lub wydrukować. Na podobnej zasadzie działają darmowe aplikacje na smartfony i tablety. Zniżki dostępne w ten sposób czasem wynoszą nawet 50%. Innym sposobem jest odwiedzanie stron restauracji oraz barów i szukanie informacji o zniżkach. Czasem nawet na stronie McDonalds można znaleźć kupony z ciekawymi zniżkami, które ucieszą niejednego miłośnika hamburgerów.

 

5. Gotowanie w domu

Gotowanie w domu jest najtańszym i najzdrowszym sposobem. I nie chodzi nam o zupki chińskie, lecz prawdziwe domowe posiłki. Jeśli mieszkamy w kilka osób, możemy podzielić koszty wspólnego posiłku, możemy też razem gotować lub wyznaczać dyżury i gotować na zmiany. Przygotowanie jadalnego posiłku jest łatwiejsze niż zaliczenie sesji, więc z tym zadaniem poradzi sobie każdy student. Nie trzeba nawet inwestować w książkę kucharską. W sieci znajdziemy mnóstwo stron i blogów kulinarnych prowadzonych przez studentów i do nich adresowanych.